Archiwum dla Sierpień 2011
deficyty
Świadczyć to miało podobno o dojrzałości i normalności. Moim zdaniem nie miało nigdy nic wspólnego ani z jednym, ani z drugim. Stanie pod ścianą było niedopuszczalne. Z niezrozumiałych dla mnie względów deficyty w tej sferze postrzegane były jako przejaw wstydu. Nie wstydziłem się, bo i czego niby miałem się wstydzić w takiej sytuacji? Po prostu miałem to gdzieś. Nie odczuwałem takiej potrzeby. Dla świętego spokoju, wbrew sobie, w nerwach (nie mających ze wstydem nic wspólnego) w końcu odstawiałem szopkę, trafiając zazwyczaj na 4:22 albo i dłużej.
* * *
Fallout 3 którego z opóźnieniem w końcu zdobyłem nie rozczarował mnie. Oczywiście, w dwójce supermutanta nie dało się zabić deską z gwoździem (nikomu by chyba taka próba nawet nie przyszła do głowy), a gra nie sprowadzała się do ciągłego chodzenia po wyglądających niepokojąco podobnie zniszczonych tunelach metra. Jednak klimat ciągle ten sam. Strzępy ludzkości rzucone na wypaloną od eksplozji nuklearych ziemię, masa świrów próbujących zaprowadzić porządek lub chaos, w zależności od własnego uznania. Dodatkowe smaczki w postaci grającego z Pip Boya radia, zadziwiający world building. Wciąga jak diabli.
* * *
Wybór zazwyczaj był przypadkowy. Potem tak czy owak dopowiadywano sobie w żałosny sposób resztę, insynuując rzeczy bardzo nieprawdopodobne między przedstawicielami naszego gatunku na takim etapie rozwoju. No, czasem może wybór nie był przypadkowy, ale wtedy skutki były jeszcze bardziej tragiczne. Z jakiegoś powodu trafiałem zawsze na 4:22 albo i dłużej. Nie mówiąc nic czekałem krążąc w kółko i wciągając nosem zapach dezodorantu pochodzącego z pobliskiego kiosku albo szamponu gwarantującego zbliżone doznania. Nie miałem problemu z rękami, bo lata spędzone na kujawiakach i mazurkach doskonale mnie nauczyły umieszczania ich na właściwej wysokości. Czekałem myśląc o wszystkim – liczyłem ilość obrotów, zastanawiałem się czy jako taki układ krążący wokół własnej osi posiadamy już własne pole grawitacyjne, albo obserwowałem inne układy podwójne, które były w przeciwieństwie do mnie ze swojego położenia zadowolone.
* * *
Wszystkie wpisy opierają się tutaj na podobnym schemacie, co uznaję za żenadę na piątkę z plusem. Z drugiej strony, tak właśnie chyba wygląda mój tok myślenia – wątek przewodni, i uciekające na boki wątki drugorzędne. Jakimś cudem i stosowaniem pokrętnej myślowej dyscypliny, ten pierwszy udaje się czasem utrzymać.
* * *
To nie strach przed dziewczynami, wstyd czy jakiekolwiek inne bzdury. To po prostu niewielkie potrzeby relacji międzyludzkich opieranych na idiotycznych fundamentach. Przypomniałem sobie o tym tylko dlatego, że usłyszałem dzisiaj 4:22 i z wątku mocno pobocznego zrobił mi się główny.